Kminek zwyczajny (Carum carvi). 

Rośnie dziko na łąkach, leśnych polanach, w rowach i jest powszechnie uprawiany. Zresztą nie tylko u nas, bo w całej Europie, po Syberię i Kaukaz, w północnej Afryce od Iranu po Maroko. Główne ośrodki jego uprawy znajdują się w Holandii, Niemczech, Austrii, na Węgrzech, w Szwecji, Norwegii, a ostatnio w Polsce (kminek eksportujemy) i europejskiej części ZSRR. Któż nie zna owoców kminku? A tymczasem ich otrzymanie wcale nie jest takie proste. Bo niby zalicza się tę roślinę, należącą do baldaszkowatych, do roślin dwuletnich, ale w niesprzyjających warunkach kminek zakwita po 3,4, a nawet 10 latach. Wyrasta nieraz i do wysokości jednego metra, ale w pierwszym roku wytwarza tylko rozetę liści oraz gruby korzeń, podobny do pietruszki. Badania wykazały, że gdy szyjka korzeniowa osiągnie w pierwszym roku uprawy grubość co najmniej 1 cm, to roślina zakwitnie w następnym roku. Jeśli korzenie są cieńsze - czekają póki nie „utyją" i nie zbiorą więcej zapasów, dając w następnym roku i w dalszych latach tylko rozetki liści. W naszym klimacie na ogół kminek nie wymarza, ale bywa, że myszy i inne gryzonie podgryzają mu korzenie. Wreszcie nadchodzi rok, kiedy kminek z rozety liści wypuszcza pęd kwiatowy o licznych baldaszkowatych kwiatostanach. Pełnia kwitnienia przypada na maj, a dojrzewania - w połowie lipca. Do kwiatów zlatują się roje pszczół. Po zaowocowaniu roślina ginie. Owoce kminku zbieramy zanim całkowicie dojrzeją i zaczną się osypywać. Ścinamy całe baldachy, dosuszamy je w miejscu ciepłym i przewiewnym, a następnie wykruszamy owoce.W czasach neolitu, mieszkańcy osad palowych nie uprawiali kminku, ale widocznie zbierali owoce z dzikiego stanu, gdyż wykopaliska wykazują, że kminek znali. Należy więc on do najstarszych przypraw.Nazwa rośliny wywodzi się od greckiego słowa kara czyli głowa (bo taki jest kształt kwiatów), a carvi- pochodzi z arabskiego, gdzie kminek zwano: karwaja, karwia, karawija. Łacińscy pisarze zrobili z tego carvi i tak już zostało. „Apteczna" nazwa owocu kminku brzmi: Fructus carvi.Za dawnych lat uważano kminek za ziele czarodziejskie, które noszone w woreczku na piersiach chroniło przed czarami i czarownikami. Garnek z naparem kminku stawiano pod kołyską dziecka, odstraszając w ten sposób wszystkie demony. Kminek wchodził również w skład napojów miłosnych, mających za zadanie wzbudzanie uczuć i namiętności do tej osoby, która napój podała.Do Anglii przywieźli kminek najprawdopodobniej rzymscy legioniści, bo jest wymieniany w bardzo starych przepisach. Na przykład polecano w Anglii kminek kandyzowany (w cukrze) na dobre trawienie. Ale jako przyprawa - uchodził za niegodny królewskiego stołu. Toteż gdy niemiecka guwernantka (wg Bidwella) podawała kminek małej królowej Wiktorii, dwór był bardzo zgorszony. A podawała go na chlebie z masłem, z kapustą czy z pieczenia, sprowadzając tenże kminek aż z Hannoweru, jako że należał do tradycyjnych przypraw kuchni starogermańskiej. Gotowano również na jarzynę korzenie kminku, a młodymi, posiekanymi listkami przyprawiano sałatki (warto i dziś spróbować).